Sama nie wiem o czym mam tu dziś pisać. Powinnam się uczyć, Tyśka mnie ciśnie przy każdej możliwej okazji o nowy wpis. Ale co zrobić? Szkoła, treningi, szkoła, a od poniedziałku zaczęłam się uczyć. Ciekawe doświadczenie, ciekawe.
Co u mnie się wydarzyło przez taki wielki okres czasu? No cóż, była Wielkanoc, ładnie pomalowałam pisanki, zdechł mi królik, byłam na zawodach, napisałam dosyć ciekawe opowiadanie, a teraz siedzę tu i rozmyślam nad sensem życia. Huhuhu.
Ale jak już piszę to napiszę o czymś sensownym, a mianowicie o pewności siebie.
Jakbyście nie zdążyli zauważyć jestem nieśmiała, brakuje mi charyzmy, siły przebicia. Gdy coś mówię na forum mam wrażenie, że każde słowo, które wypowiadam jest strasznie durne i jeszcze wszyscy się na mnie patrzą, a ja sobie myślę, co oni o mnie sądzą. Że jestem jakaś obłąkana, czy coś.
Ale czy tak jest naprawdę? Czy to tylko moja głupia wyobraźnia? Ale jak to sprawdzić?
Chciałabym być jak niektóre osoby z mojego otoczenia, że każdy je lubi, docenia i w ogóle. Ja tylko siedzę taka szara myszka... Ale zaraz, stop! Nie chcę się jeszcze bardziej dobijać. xD
Przeczytałam gdzieś, że to wszystko siedzi w głowie. Czy to prawda? Postaram się sprawdzić. Zaczynając od jutra. Będę sobie mówić, że wszystko jest okej, że nie jestem gruba, brzydka, że zdam ten cholerny polski. Po pierwszym dniu może się nie udać, ale będę próbować dalej i dalej. A jak się nie uda? To ponowię mój zacny plan. Po prostu chcę mieć jutrzejszy dzień z głowy.
Taki ten wpis bezsensu, o rany. Muszę się z powrotem w to wprawić. Zacznę niedługo. Cisza przed burzą. *-*
Mjuzik.
czwartek, 29 maja 2014
sobota, 19 kwietnia 2014
#27. Opowiadanie, end.
Siedzę teraz pośród białych ścian. Jestem zagubiona, nie
staram się już szukać zbawczej drogi. Miałam kochającego chłopaka, przyjaciół,
którzy byli w stanie oddać za mnie życie, sport, któremu oddawałam się całym
sercem. A teraz..? Jestem sama. Przepraszam, mam ‘najlepszego Przyjaciela’,
który jest przy mnie zawsze.
Minął rok od tamtych
wydarzeń. Mam urodziny. Jedynym prezentem jaki dostałam to napis ,,Wszystkiego
najlepszego, kochana’’ na moim prawym przedramieniu. Trochę boli, ale da się
przyzwyczaić. Dostałam go od Niego, dlatego jest taki wyjątkowy.
Boję się zasnąć, nie
chcę go już widywać. Mam dosyć, chcę mieć normalne życie. Urodziła mi się
córeczka. Ma trzy miesiące. Szkoda, że jest martwa. Pewnie byłaby śliczna.
Nie myślałam, że
śmierć może być wybawieniem.
Chcę umrzeć. Marzę,
by umrzeć.
Czym są marzenia?
Czymś nieosiągalnym. Teraz to wiem.
***
No, i koniec. Podzieliłam to na tyle części, a przyjaciółka jak się dorwała to o północy przeczytała całość. :) Potem ja próbuję zasnąć i słyszę jej głos: 'Ej, ja teraz o tym będę myśleć.' A ja się śmieję. XD
Moja chora wyobraźnia nie zna granic, ale co, prosiła to dostała. Mówią, że jestem psycholem teraz. ;c (pozdrawiam Sopla, większego psychola)
Mam już kilka pomysłów na przyszłe notki, więc czekajcie z niecierpliwością.
Teraz, z okazji Świąt Wielkanocnych chcę Wam życzyć zdrowia, szczęścia, radości, powodzenia w życiu, sukcesów i motywacji do osiągania wyznaczanych przez siebie celów.
Pamiętajcie, kim jesteście, nie zmieniajcie się! :)
Zdrowych, pogodnych, rodzinnych, Piesełowatych. <3
czwartek, 17 kwietnia 2014
#26. Opowiadanie, część 7.
Odszedł. Rozejrzałam
się po pomieszczeniu. Tylko jedno małe okno. Wstałam, może będę miała głupie
szczęście i ktoś akurat będzie tędy przechodził. Ku mojemu zaskoczeniu w oknie
pojawił się mężczyzna. Właściwie margines społeczny. Szukał pewnie czegoś, co
mógłby sprzedać. Błagalnie podniosłam na niego wzrok, a on… odszedł. Moja
jedyna nadzieja na ratunek zniknęła.
Po chwili menel
wrócił z kłodą i wyważył okno. Miałam ochotę krzyczeć ze szczęścia, ale knebel
w ustach, solidnie mi to uniemożliwiał. Człowiek wyciągnął mnie, zerwał taśmę i
położył na ziemi.
-Szybko, uciekajmy!- pisnęłam. Mężczyzna nie reagował.
Uśmiechnął się, a ja widziałam tylko jego dwa zęby i poczułam śmierdzący
oddech.
-Uratowałem Cię. Chcę coś w zamian.- powiedział i założył
ręce na piersi.
-Mam pieniądze, ubrania, dam panu wszystko, tylko uciekajmy!
-Daj mi siebie.- odpowiedział, a mnie aż zemdliło. Myślałam,
że zwymiotuję. Mam oddać swoje ciało? Na dworze? Obcemu, śmierdzącemu
człowiekowi?- Chyba, że wolisz zginąć.
-Nie zrobię tego! Chyba Cię powaliło!- krzyknęłam ze złością,
ale przypomniało mi się, co się dzieje w pokoju obok. On mnie złapał w pasie i
przełożył sobie przez ramię. Zostanę zgwałcona przez żula? Cholera.
-Widzę, że ktoś tu jest niegrzeczny.- zaśmiał się i szedł w
ciemny las. Jezu Chryste, on to zrobi. Łzy ciekły mi po twarzy. Moje urodziny…
Czy ten dzień może być gorszy?
Szliśmy przez około
pół godziny. Znaleźliśmy się na jakiejś polanie. W duchu modliłam się, żeby to był sen
wywołany przez tego popaprańca. Wiedziałam, że to wszystko jawa. Że zaraz…
miałam zostać wykorzystana. Pamiętam, jak poprosiłam Laurę, żeby napisała mi
opowiadanie o tym, że zostałam zgwałcona. Owe nigdy nie powstało, ale mam teraz
seans na żywo. Ja gram główną rolę.
Super…
Mężczyzna zrzucił
mnie na ziemię. Chciałam krzyczeć, ale po co? Zawsze mógł mnie oddać tamtemu
świrowi z domku. Teraz może nie zginę. Powoli rozpiął rozporek. Zamknęłam oczy,
zacisnęłam zęby. Jeszcze się nie zaczęło, a ja już błagam o koniec.
Miałam ochotę
zwymiotować. Czułam się jakby to trwało wieczność. Miałam ochotę umrzeć.
Naprawdę. Menel gładził mnie po twarzy i ciele, a do moich nozdrzy docierał
tylko jego smród. Trzęsłam się, płakałam… To było najgorsze, co mogło mnie
spotkać.
W końcu zostałam
uwolniona. Pobiegłam na oślep do domu, nie myślałam nawet o tym, że psychol z
domku może mnie znaleźć i zabić. Biegłam, nie zwracając uwagi na ból w łydce.
Wyglądałam jak dziecko z buszu, ale to nie było moim największym problemem.
Chciałam być w domu, zadzwonić na policję, żeby złapali tego frajera. Chciałam,
żeby wszystko się skończyło.
Gdy dopadłam klamki
domu czułam się okropnie. Chciało mi się wymiotować. Przetworzyłam wszystkie
informacje, wszystko, co się wydarzyło. Wpadłam do mieszkania, mama spojrzała
na mnie, jakbym uciekła z psychiatryka. Może tak właśnie było? Może tam jest
właśnie moje miejsce?
Mama zadzwoniła na
policję. Szukali tego gnoja kilka dobrych miesięcy. Nie znaleźli niczego. Nie
znaleźli domku w lesie. Nie znaleźli martwych ciał. Nie widzieli żadnego
‘najlepszego Przyjaciela’. Ja zaś go widzę codziennie. W moich snach.
***
Uwaga, uwaga, to już przedostatnia część!
Te 'gorsze' momenty i określenia zostały wywalone, bo w sumie... czytają to ludzie. :v (Nie, to nie jest jeszcze najgorsze. XD)
Już się zaczęło wolne, nie? No, a niektórzy trenują! ^^ To dziwne, że coś na co chodziłam z pewnego przymusu w tak krótkiej chwili może mi sprawiać przyjemność. Zaskoczenie bardzo.
Co do opowiadania... Dostałam komentarz pod poprzednią częścią, że świetnie piszę. Tak mi się miło zrobiło... Dziękuję. :)
Fajnie byłoby się wybić w literackiej branży i robić coś, co się lubi. Też często myślicie o przyszłości? O tym, co nastąpi? O swoich marzeniach? Ale jak to mówią, ciesz się chwilą.
Miłego dnia! :))
niedziela, 13 kwietnia 2014
#25. Opowiadanie. część 6.
Pod dwóch dniach
zaczęłam wychodzić z domu na krótkie spacery. Ale dzisiaj miałam ochotę na coś
dłuższego. Chodziłam sobie po pobliskich osiedlach, aż doszłam do lasu
niedaleko. Było ciepło, słońce radośnie grzało, a ja miałam świetny humor. I
nic do roboty.
Chodziłam już
piętnaście minut, weszłam już trochę w las, gdy usłyszałam za sobą kroki.
Pewnie jakaś rodzina wybrała się na spacer. Odwróciłam się i zobaczyłam jednego
mężczyznę. Znajomego. O nie… Przyspieszyłam, czułam, że on również. To był on.
Facet sprzed klubu. Nagle znalazł się przede mną. Co!? Jak to się stało!?
-Witaj, kochana. Mam pozwolić, żebyś sama świętowała
urodziny?- zapytał kuszącym głosem, a ja myślałam tylko o ucieczce. Faktycznie,
mam dzisiaj urodziny. Dzisiaj stałam się ‘słodką siedemnastką’.
-Zostaw mnie w spokoju!- krzyknęłam i zaczęłam biec. Biegłam
przez zarośla, byle mnie nie znalazł. Nie zwracałam uwagi na gałęzie, które
raniły mi twarz, ani na robactwo, które wokół fruwało. Tylko pędziłam, ile sił
w nogach. Przypomniało mi to jeden z moich snów.
Zaczęłam odczuwać
ból w łydce. Kurczę! Słońce zasłoniły chmury. Pierwsze krople deszczu zaczęły
spadać na moją spoconą twarz. Obmywały ją z łez i kropli potu. Zobaczyłam
światełko. Dom w środku lasu? Nieważne, chcę przeżyć spotkanie tym frajerem. Dobiegłam do drzwi. Dobijałam
się, krzyczałam. Zostawało to bez odpowiedzi.
-Proszę mnie wpuścić, halo!- krzyknęłam ostatni raz. Gdybym
nie usłyszała zbawiennych kroków musiałabym biec dalej. A i tak już ledwo
stałam na nogach. Kręciło mi się głowie.
Usłyszałam skrzek
zamka i myślałam, że padnę. Przede mną stał człowiek, przez którym uciekałam od
dobrej pół godziny. Chciałam to kontynuować, lecz zanim zdążyłam zareagować, on
chwycił mnie za włosy i pociągnął tak, że upadłam. Cholera, cholera, cholera.
Próbowałam się wyrwać, ale na próżno.
-Ja Ci dam, szmato, uciekać.- syknął przez zęby, mój
prześladowca i wtargał mnie do domu. Nadgarstki związał drutem, a usta zakleił
taśmą. Uważałam to za zbyteczne. W końcu, kto miałby mnie usłyszeć w leśnej
głuszy?
Usadowił mnie na
zimnej podłodze, która cała się lepiła od brudu. Dosłownie dwa metry ode mnie
leżała na stole dziewczyna. Była piękna. Teraz jej twarz była umazana krwią, a
oczy miała wydłubane. Czy to miało czekać zaraz mnie? Mój oprawca na chwilę
zniknął. Wrócił z kolejną dziewczyną. Ciągnął ją po podłodze za włosy. Czułam
jej ból, jej krzyk robił mi dziury w sercu, rozbijał na kawałki. Garść włosów
została w rękach mężczyzny, a głowa dziewczyny spadła na podłogę. Ona, chyba
jeszcze nieświadoma tego, co ją czeka, próbowała uciec. Zaczęła krwawić, a
oprawca złapał ją za kolejny kosmyk włosów. Zabrał ją do pokoju obok, po czym
wrócił do mnie.
-No, kochana… Nareszcie Cię tu mam. Jestem zawiedziony, że
nie spodobały Ci się moje zabawy.- powiedział z udawanym smutkiem. Nie
wiedziałam, co mam robić, czułam, że przegrałam w każdym, najmniejszym calu.
Bałam się tego, co mnie czeka. Nie chcę umrzeć. Nie tak. –Myślisz, że Cię
zabiję? Nie. Ciebie, kochana, wykorzystam. Na tysiąc różnych sposobów. Jak Ci
się nie spodoba to wtedy pomyślę.- opowiedział mi. Nie chciałam tego słuchać.
Wiedziałam, że tutaj właśnie zginę, że mnie wykorzysta i zabije, jak dziewczynę
na stole. Nie było już dla mnie ratunku. Do oczu napłynęły mi łzy. - Kochana, poczekaj na mnie.
Obiecuję, że będziesz następna w kolejce.
***
Zbliżamy się do końca tej chorej paranoi. :)
Jak to skończę wrzucę Wam trochę tych życiowych notek.
Jakie macie plany na Święta? Ja to tylko treningi i jedzenie. ._. A właśnie! Byłam w Gdyni i Gdańsku i mam dużo zdjątek z klasą. Łapcie i poznajcie część najlepszej klasy świata! ^^
Jak to skończę wrzucę Wam trochę tych życiowych notek.
Jakie macie plany na Święta? Ja to tylko treningi i jedzenie. ._. A właśnie! Byłam w Gdyni i Gdańsku i mam dużo zdjątek z klasą. Łapcie i poznajcie część najlepszej klasy świata! ^^
Konrad, Pati, Gabi and Pieseł. ^^
Karl, Nika, Mikołaj, Ola, Kaśka, Kraulik, Michał XD, Olek,
Sopel, Karol, Makoś, Gabi, Pieseł, Pati. ^^
Trzymajcie się ciepło! <3
#24. Opowiadanie, część 5.
Byłam gdzieś… Nie wiem gdzie. Nikogo wokół mnie nie było, ale
czułam czyjąś obecność. Zaczęłam biec. Wiedziałam, że śnię, ale nie byłam w
stanie przejąć nad tym kontroli. Byłam jak w pułapce. I wiedziałam, że to przez
niego. Przez mojego najlepszego Przyjaciela.
Sen nie trwał długo
i nie był jakoś wybitnie ciekawy. Miałam świadomość, że to przez niego. Tylko
biegłam. Przez las, przez pole, przez miasto. Byłam wszędzie.
Obudziłam się
jeszcze bardziej zmęczona niż wcześniej. Na dworze było ciemno, w salonie było
zapalone światło. Wszystko w normie. Sprawdziłam godzinę. Dziewiętnasta
dwanaście. Okej, w normie. Odetchnęłam w ulgą i powoli wstałam. Nie miałam
zawrotów głowy, co przyjęłam z wdzięcznością. Podeszłam do telefonu. Dwie wiadomości
i jedno nieodebrane połączenie. Pierwszy sms był od Laury, która pytała jak się
czuję. Zbyłam to, obiecując, że odpiszę później. Drugi był od nieznanego
numeru. Oczywiście… ,,Cieszę się, że jeszcze nikomu nie powiedziałaś. Nie rób
tego. Dobrze było Cię dziś zobaczyć, kochana. Widzimy się za dwa dni.’’
Cholera! O co chodzi temu człowiekowi? Postanowiłam odpisać. ,,Kim Ty jesteś?
Przestań do mnie wypisywać!’’
Wiadomość nie
doczekała się odzewu, co przyjęłam zarówno z ulgą, jak i z rozgoryczeniem. Jak on
w ogóle śmie? Odpisałam Laurze, że wszystko ze mną okej i wysłałam wiadomość do
Roberta, że już się czuję lepiej. Zadzwonił do mnie, na co się uśmiechnęłam.
-Hej, kotek. Na pewno Ci już lepiej?- zapytał ostrożnie.
-Tak, zdecydowanie. Mogę Cię o coś zapytać?
-Jasne, zawsze.- odpowiedział krótko z napięciem w głosie.
Coś wie, na pewno!
-Nie wiesz może, kto wysyła mi jakieś dziwne wiadomości i
listy?- zapytałam, nie zdradzając szczegółów. Byłam strasznie ciekawa jego
odpowiedzi.
-Co? Nie, pierwsze słyszę. Pewnie to jakiś Twój przyjaciel,
czy coś.- zdębiałam. Wie coś. Tylko dlaczego? Nic mu nie zrobiłam. Chyba. Nie,
na pewno.- Kochanie, muszę kończyć, wychodzę z Krystianem.
Rozłączył się. No,
świetnie. Wie coś, a ja nie wiem co. Ktoś mi grozi, a on jest w to zamieszany.
Nie no, paranoja…
***
Jednym słowem- REAKTYWACJA.
Ostatnimi czasy mam strasznie dobrą passę, dlatego czemu by nie podjąć się ponownej próby pisania tutaj?
Paput w miarę oswojony, kupiłam buty, mam drugie miejsce w traithlonie kajakowym, trzecie w literackim.. Ten literacki mnie strasznie cieszy, pierwszy mój taki konkurs, pierwsze osiągnięcie, to budujące. :)
Teraz Was zostawiam, miłej niedzieli, mordki. ~
niedziela, 2 marca 2014
#23 Opowiadanie. Cześć 4.
Nie, to chyba jakaś
paranoja. Jak dostałam te cholerny list? Kim jest ten człowiek? Myślałam, że
zaraz się popłaczę. Wstałam i chwiejnym krokiem dotarłam do drzwi i pokoju
trenera. Oznajmiłam mu, że wychodzę.
-Zaraz mama po Ciebie przyjdzie. To nieodpowiedzialne, żebym
Cię wypuścił. Sama rozumiesz.- odpowiedział mi i zanurzył nos w stosie
papierów. Karty na obóz, raporty i te sprawy.
-Ale trenerze, ja muszę…- wyjąkałam i ugięły się pode mną
kolana. Za oknem stał mężczyzna, mający około czterdziestu lat. Machał. Patrzył
się na mnie i machał z uśmiechem.
-Marta, co się dzieje?- zapytał trener i szybko podszedł,
żeby mnie przytrzymać. Zamknęłam oczy i wzięłam głęboki wdech. Gdy tylko je
otworzyłam, człowieka zza okna już nie było. Na całe szczęście.
-Nic.. Poczekam na mamę. – powiedziałam z rozkojarzonym
wzrokiem i usiadłam na krzesło. Czułam się strasznie, jeszcze ten człowiek.
Może to był po prostu jakiś znajomy, a w stresie go nie rozpoznałam? Jeszcze
nigdy się tak bardzo nie bałam. Każda komórka mojego ciała krzyczała, że to, co
się dzieje to jedna wielka patologia.
Trzęsłam się
niemiłosiernie, nie wiedziałam, co mam zrobić z rękoma. Było mi tak strasznie
źle… Chciałam uciec, zaszyć się gdzieś, gdzie nikt mnie nie znajdzie… Ale nie
byłam w stanie wstać. Nogi miałam jak z waty. Byłam blada jak ściana, a gdy
tylko moja mama przyszła zaprowadzili mnie do taksówki. Wszędzie widziałam tego
faceta. Zaczyna mi odbijać.
-Martuś, co się stało?- zapytała mama, gdy wysiadłyśmy z
auta. Trzymała mnie za ramię, jakbym miała się zaraz przewrócić. Czułam, jak
jej paznokcie wbijają mi się w ramię.
-Źle spałam, musiałam zasłabnąć.- odpowiedziałam i
uśmiechnęłam się lekko, na tyle, ile mogłam. Nie miałam zamiaru jej mówić o
tajemniczej wiadomości, o sprzeczce z Robertem. A to dziwne, bo zwykle mówię
jej o wszystkim. Ten facet… Napisał mi, że jak coś komuś powiem to ktoś zginie.
Kłamał, musiał.
Sprawdziłam kieszeń
w poszukiwaniu liściku. Niestety, on nadal tam był. A ja w głowie widziałam jak
mi macha i macha… Przestań, wyrzuć to z głowy! Sama siebie ranię.
Ku mojemu zdziwieniu
na kanapie siedział Robert, bawił się z Kacperkiem.
-Co tu robisz?- zapytałam, siadając obok.
-Twoja mama zadzwoniła, że się źle poczułaś, to
przyjechałem.- odpowiedział i objął mnie.- Lepiej Ci już?
-Tak, trochę. Nie mogłam spać.- wyjaśniłam, opierając się o
jego klatkę. On się lekko wzdrygnął. Ciekawe dlaczego? Przeczuwałam, że mi nie
powie, ale nie zamierzałam nie spytać.- Powiedz, co się dzieje.
-Już Ci mówiłem, że nie masz o co się martwić.
-Znowu mi to robisz, co?- zapytałam z wyrzutem, kryjąc łzy.
Jeśli robił to, o czym myślałam to mógł wyjść i nie wracać. Nienawidzę tej
tajemnicy. Zwłaszcza ze strony osób, których kocham.
-Kochanie, nie. Idź się położyć.- polecił Robert, a ja
posłusznie wykonałam jego prośbę. Czułam, że właśnie tego potrzebuję. Otulił
mnie kocem i dał mi buziaka. Usłyszałam jak żegna się z moją mamą i bratem,
trzask drzwi i… zasnęłam.
***
Uh, nie lubię robić takich przerw na blogu. Na dniach postaram się Wam dodać posta o snach. Wczoraj przespałam cały dzień, a podczas tego miałam kilka dosyć dziwnych snów. Zaciekawiło mnie 'JAK'?
Skąd tak naprawdę biorą się sny, co na mnie wpływa? Jak działa nasz mózg podczas poszczególnych faz?
Też jesteście ciekawi? Czekajcie! :)
piątek, 21 lutego 2014
#22 Opowiadanie. Część 3.
Nic mi się nie udało napisać przez ferie, ale to siły wyższe. Dlatego postanowiłam Wam opowiedzieć 'trochę' o tym, co działo się u mnie przez te dwa tygodnie.
Przez całe ferie byłam w górach, czego nie będę wspominać chyba zbyt miło. Noga mi po prostu umiera, teraz na biegach kuleję sobie, ale nie chce mi się o tym opowiadać.
Przychodzę do Was z trzecim fragmentem opowiadania. Przyjaciółka je otrzymała, czytała o pierwszej w nocy i bardzo jej się podobało. Zobaczymy, czy Wasze oceny również będą takie pozytywne. :)
Przez całe ferie byłam w górach, czego nie będę wspominać chyba zbyt miło. Noga mi po prostu umiera, teraz na biegach kuleję sobie, ale nie chce mi się o tym opowiadać.
Przychodzę do Was z trzecim fragmentem opowiadania. Przyjaciółka je otrzymała, czytała o pierwszej w nocy i bardzo jej się podobało. Zobaczymy, czy Wasze oceny również będą takie pozytywne. :)
Wstałam wcześnie
rano, jak to ostatnio bywało. Trzy godziny snu zdecydowanie źle mi zrobiły, ale
co zrobić? Wyglądałam jak zombie, podobnie też się czułam. I nadal nie wiem, co
jest z Robertem. Nie śpię dopiero pięć minut, a już czuję niepewność i stres w
żołądku. Chyba nic nie przełknę…
Tradycyjnie poszłam
na trening, rozmyślając po drodze. Naprawdę dręczyło mnie to, czego nie chciał
wczoraj mi powiedzieć. Moje rozmyślania przerwał dźwięk wiadomości. Nieznany
numer? Otworzyłam smsa. Treść trochę mnie zaniepokoiła. ,,Kotku, nie obawiaj się.
Obiecuję, że to, co się dzisiaj wydarzy będzie cudowne. Tylko nie mów o tym
nikomu, nie chciałbym Cię skrzywdzić. Do zobaczenia.’’
Nie wiedziałam, co o
tym sądzić. Na początku pomyślałam, że to dziewczyny robią sobie ze mnie zwałę,
tradycyjnie. W końcu, kto słynie z telefonicznych żartów bardziej niż one? Ale
dlaczego miałyby tak robić?
Gdy dotarłam do
klubu czułam w powietrzu coś dziwnego, jakieś napięcie, czy coś w tym guście. Temu
miejscu zawsze towarzyszył chaos i wesoły rozgardiasz. Teraz było cicho.
Przeraźliwie cicho.
Trenera jeszcze nie
było, co wzbudziło moją czujność. W szatniach były pozgaszane światła. Co się
dzieje? To jakaś paranoja. Zaraz
wyskoczy na mnie seryjny zabójca i okaże się, że wszystkich pomordował.
Sprawdziłam zegarek. Wskazywał trzecią trzydzieści. Co do..? Przecież to niemożliwe…
Weszłam do szatni.
Chciałam zapalić światło, lecz bez oczekiwanego skutku. Podłoga lepiła się, a
ja byłam totalnie zdezorientowana. Na zegarku widniały teraz liczby ‘666’.
Jezu, co się dzieje?
Chciałam uciekać.
Chyba niczego tak bardzo teraz nie pragnęłam. Ale zaraz… To wszystko nie jest
możliwe. Cholera, to jest sen. Koszmar. OBUDŹ SIĘ!
Stałam teraz na
pustej przestrzeni. Byłam sama, a cisza
była wręcz paraliżująca. Może tak wygląda śmierć? Nie chcę zginąć, nie tak, nie
w śnie. Mam tyle rzeczy do zrobienia, tyle chcę osiągnąć!
-Marta! Marta!- usłyszałam głos znikąd. Był całkiem znajomy,
lubiłam go. Nagle stało się coś dziwnego. Czułam, jakbym się topiła. Wzięłam
wdech, podniosłam ciało i otworzyłam oczy. Zobaczyłam Laurę, Paulinę, Ewelinę i
trenera.
-Dziękuję, już jest w porządku.- powiedział trener do
telefonu i odłożył komórkę na ławkę.- Co się stało?
-Ja… nie wiem. Czuję się okropnie.- odpowiedziałam i głowa
opadła mi na materac, który pewnie przyniosły dziewczyny. Byłam w klubie. To
dziwne, nie przypominam sobie, żebym do niego weszła. Trener wyszedł, pewnie
zadzwoni do mojej mamy. – Napisałyście do mnie?
-Co?- zapytała zdezorientowana Laura. Dobra, to chyba nie
one.- Ej, serio, co się stało?
-No właśnie? Trener chciał dzwonić po karetkę.- dodała
Ewelina i poszła po szklankę z wodą. Jak im to wyjaśnić? Tego się nie da
wytłumaczyć…
Opowiedziałam im
historię z Robertem, moje wyjście na trening, tajemniczą wiadomość i sen.
Patrzyły się na mnie, jakbym urwała się z choinki.
-Ale kosmos.- podsumowała Paulina, wstając. Dziewczyny
wyszły, mówiąc, że na chwilę, a ja zostałam sama. Sięgnęłam do kieszeni po
telefon, ale oprócz niego było w niej coś jeszcze. Karteczka. Złożona na kilka części.
Niekoniecznie chciałam ją otwierać, ale ciekawość zwyciężyła.
,,Cześć, kochana.
Zastanawiasz się
pewnie, kim jestem i co się z Tobą stało. Na pierwsze pytanie odpowiem Ci
bardzo chętnie. Jestem nieistotnym dla Ciebie człowiekiem, ale wkrótce stanę
się kimś znacznie więcej. Nie jestem mordercą, prześladowcą. Nie Twoim. Będę
Twoim najlepszym Przyjacielem. Zobaczysz, pokochasz mnie i to, co będę z Tobą robił.
Nie mogę Ci
powiedzieć, co się właśnie stało, bo to zbyt zabawne, nie uważasz? Sprawia mi
to olbrzymią radość. Twój strach jest taki przyjemny. Karmię się nim. Dlatego
nie przestawaj się bać. Będziesz mogła dopiero przestać, gdy Ci na to pozwolę.
Rozumiesz, kochana?
Proszę, nie mów o
tym nikomu. Nie chcę nikogo zabijać. Nie sprawia mi to radości takiej, jaką
daje mi strach. Obiecuję, gdy tylko ktoś się o tym dowie, zabiję go. Każda
przeszkoda na mojej drodze do szczęścia zostanie wyeliminowana. Też będziesz
szczęśliwa, kochana.
Póki czekasz na
spotkanie ze mną, uważaj na siebie. Chcę mieć Cię w stu procentach zdrową i
praktyczną. Wróć teraz do domu, nie oglądaj się za siebie i nie mów o tym
nikomu, kochana.
Twój
najlepszy Przyjaciel’’
***
To zaczynamy psychozęęę!
Dzisiaj dowiedzieliśmy się, że jedziemy sobie na wycieczkę do Karpacza. No, niby wszystko fajnie, tylko trochę inaczej będzie. Na pewno inaczej niż na tej pierwszej.
Mam nadzieję, że jakoś ją dobrze przeżyję, że podintegruję się z klasą na tyle, na ile bym chciała. Chociaż i tak jest dobrze. ^^ Chyba. ^^
Trzymajcie się, jutro postaram się coś ciekawszego dodać.
Dobranoc. <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)



